“Małpie psoty”
Autorzy: Ida, Zuzia i rodzice
W szpitalu im. św. Róży przebywały małe dzieci: Polcia, Klarcia i Ignaś. Opiekowała się nimi pani pielęgniarka o imieniu Alicja. Pewnego dnia dzieci zauważyły za oknem małe zwierzątko.
– To chyba wiewiórka! – krzyknęła Klarcia.
– Nie, to z pewnością kot – odpowiedziała Polcia.
– Otwórzmy okno, to się przekonamy – dopowiedział Ignacy.
I tak też zrobili.
Gdy tylko otworzyli skrzydła okna, wskoczyło przez nie… małe, brązowe stworzenie.
– To małpka! – ucieszyły się dzieci.
Cała trójka zaczęła się zastanawiać, co zrobić ze zwierzątkiem. Pani Alicja z pewnością nie będzie zadowolona, gdy je zobaczy.
– Musimy gdzieś ją ukryć – zaproponował Ignaś. – Tylko gdzie? – zastanawiał się na głos.
Dzieci rozpoczęły poszukiwania odpowiedniej kryjówki. Wymyśliły następujące miejsca: pod kołdrą, na półce ze słoikami i lekarstwami, pod łóżkiem albo pod sukienką Klarci. Wszystkie te kryjówki wydawały się bardzo dobre. Problem polegał na tym, że małpka nie chciała się schować. Zamiast tego zaczęła psocić. Skakała po pokoju, wieszała się na firance, zbiła jeden słoik, a z niego wylało się lekarstwo.
– Co to za hałasy? – Do pokoju stanowczym krokiem weszła pani Alicja. Z wrażenia aż zaczęła krzyczeć: – Aaaaaaaaa! Co to za stworzenie? Czy to szczur? Aaaaa!
– To nie szczur – roześmiały się dzieci – tylko małpka.
Klarcia, Polcia i Ignaś wytłumaczyli pani Alicji, że małpka jest ich zwierzątkiem i że jest bardzo przyjazna, tylko trochę energiczna. Dzieci miały nadzieję, że małpka będzie mogła z nimi zostać, ale niestety zasady panujące w szpitalu na to nie pozwalały.
Następnego dnia przyjechał po nią pan, który był opiekunem małpek w pobliskim ogrodzie zoologicznym. Dzieci pożegnały się z małpką, a gdy opuściły szpital, każde z nich pojechało w odwiedziny do zoo.
„W małym szpitalu…”
Autor: mama Kasia
W małym szpitalu dla lalek zawsze coś się działo, ale wszystko kończyło się dobrze.
Na pierwszym łóżeczku leżała Basia. Trafiła tu, bo po bardzo „leśnym obiedzie” — zupie z trawy, listków i wszystkiego, co zmieściło się w miseczce — jej brzuszek postanowił zrobić sobie przerwę.
— Teraz odpoczywamy od kuchni natury — powiedziała pani pielęgniarka z uśmiechem.
Obok leżał Franek. Franek miał przygodę z poręczą łóżeczka, którą potraktował jak zjeżdżalnię. Pomysł był świetny, wykonanie bardzo szybkie, a poduszka… trochę zaskoczona.
— Następnym razem sprawdzimy, gdzie kończy się tor — stwierdził dumnie.
Przy wózku z lekarstwami stała Zosia.
Zosia była już zdrowa. Jeszcze niedawno była lekko osłabiona po przeziębieniu, ale teraz czuła się świetnie i mogła pomagać pani pielęgniarce. Dlatego stała obok i podawała wszystko, co było potrzebne — dokładnie tak, jak jej pokazano.
— Proszę bardzo — mówiła z powagą, wręczając kolejne rzeczy.
Pani pielęgniarka była z niej bardzo zadowolona.
— No proszę — powiedziała ciepło. — Mamy tu małą pomocnicę.
W całej sali było spokojnie i przyjemnie, bo każdy wiedział, że w takim szpitaliku lalki zawsze wracają do zdrowia szybciej, niż można by się spodziewać.
Opowiadania zgłoszone na konkurs „Wyobraźnia zamknięta w domkach dla lalek”
Inspiracją do stworzenia tych historii był miniaturowy świat zamknięty w domku dla lalek ze zbiorów Muzeum Domków Lalek, Gier i Zabawek.

